Dzień przed wylotem do Pizy, po raz ostatni byłam w pracy, w której spędziłam 18 mojego życia.
To praca, do której poszłam jeszcze będąc na studiach. W trakcie tych 18 lat, próbowałam różnych dróg kariery, czasem brałam urlop bezpłatny, żeby spróbować czegoś nowego. Ale jednak zawsze wracałam.
Szczególnie gdy przyszedł czas pandemii byłam wdzięczna za stabilność pracy i wynagrodzenia.
Ale wreszcie przyszedł czas, gdzie brak stabilności i przeżywanie większego stresu okazały się słabsze w obliczu silnego poczucia misji i odnalezienia ścieżki zawodowej, którą pokochałam.
Postanowiłam prowadzić małe biuro podróży i organizować wycieczki.
Pierwszego dnia bezrobocia poleciałam sama do Pizy, mój pierwszy samotny, zagraniczny wyjazd.
Ta podróż to moje symboliczne otwarcie nowego rozdziału w życiu.