Słowo się rzekło, następnego dnia po wylądowaniu, kupiliśmy bilety do Lizbony, stamtąd chcieliśmy dostać się do Fatimy.
Lecimy w piątkę, ja, Paweł, jego i moja mama, i koleżanka mamy, która spełnia swoje marzenie.
Czy po pobycie w Katarze boję się podróży? Na pewno nie jestem traktuje sprawy bezpieczeństwa tak beztrosko jak wcześniej. Sytuacja na świecie zmienia się, coraz więcej krajów wysyła groźby. A samoloty będą latać do pierwszej rakiety.
W momencie, gdy tworzę ten wpis, boję się podróżowania, ale jeszcze bardziej boję się, że nie zdążę zobaczyć tych wszystkich pięknych miejsc, że nasz świat się kurczy, a możliwości poruszania się ograniczają.
Dlatego po dwóch dniach od wylądowania ponownie wsiadamy na pokład samolotu i lecimy do Portugalii. I chociaż jest to absurdalne, to jednak pod skórą czai się niepokój.
Jeździłam kiedyś konno. Zdarzyło mi się spaść z konia z stłuc nos. Instruktor kazał mi natychmiast wsiąść na konie, żeby nie zakorzenił się we mnie strach.
Tę samą metodą stosujemy tutaj.