Geoblog.pl    pamar    Podróże    Podróż życia, czy raczej podróżniczy koszmar    Pod opieką linii lotniczych
Zwiń mapę
2026
04
mar

Pod opieką linii lotniczych

 
Katar
Katar, Doha
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3942 km
 
Nie od razu przyznałam się bliskim co się stało. Mama do dziś nie zna wszystkich szczegółów. Rodzeństwo dowiadywało się stopniowo. Bałam się, że przyjdzie taki dzień, kiedy zabraknie mi słów, które ich uspokoją, bałam się, że zaczną obsesyjnie śledzić sytuację, a ilość fakenewsów była przytłaczająca. Ale w końcu zaczęli domagać się zdjęć, wrażeń. Nie miałam też już siły oszukiwać, że jestem w Wietnamie. Zaczęłam regularnie meldować rodzeństwu, że nic mi nie jest i wyszukiwać optymistyczne wieści, pomijając te złe.
Nam coraz bardziej doskwierał brak bagażu. W pobliżu hotelu udało nam się kupić kilka ubrań, które przypominały europejskie.
Wreszcie nastąpiła mała poprawa naszej sytuacji. Jeden z Polaków na grupie napisał, w którym hotelu stacjonują pracownicy Qatar Airways. Pojechaliśmy tam. Udało się, przydzielili nam hotel z trzema posiłkami i obiecali, że wkrótce do tego hotelu dotrą nasze bagaże.
Jednak największą zaletą zmiany hotelu było to, że będziemy w miejscu, gdzie przez całą dobę są pracownicy Qatar Airways i gdy tylko otworzą niebo, będą koordynować działania, jesteśmy już pod ich opieką. Przestaliśmy też wydawać pieniądze. Na minus zdecydowanie przemawia pokój na 9 piętrze z przeszkloną ścianą. Niżej nie było miejsc. Cudowny widok na latające nad miastem rakiety i brak możliwości ucieczki w przypadku pożaru. Pewnego wieczoru, poczuliśmy dobitnie jak cały budynek trzęsie się od huku. Dzień odliczaliśmy od posiłku do posiłku, w między czasie wertując internet w poszukiwaniu dobrych wieści. Te jednak nie nadchodziły.

Nasz nowy hotel był przepełniony turystami Qatar. Widzieliśmy jak ambasady innych krajów zabierają swoich obywateli i ewakuują ich przez Arabię Saudyjską. Ludzie też sami organizowali się w małe grupki i uciekali przez Arabię. Z każdym dniem stawka za taką taksówkę do lotniska w Rijadzie rosła.
Nasza ambasada cały czas odradzała ucieczkę. My baliśmy się podjąć taką decyzję. Po pierwsze cały czas było ryzyko, że Arabia też się zamknie, a wtedy utknęlibyśmy w kraju o dużo większych rygorze religijnym, bez opieki linii lotniczych. Jadąc do Arabii, trzeba przejechać tuż obok atakowanej bazy amerykańskiej, przekroczyć granicę, o ile będzie otwarta, przejechać nocą przez pustynię, potem modlić się, żeby upolować jakiekolwiek bilety do Europy i zarezerwować sobie hotel w oczekiwaniu na lot. Dużo pieniędzy i bardzo duże ryzyko.
Zapytałam polską ambasadę, czy rozważają pomoc w przekroczeniu tej granicy. Ja nie oczekuję lotu rządowego, tylko żeby chociaż nadzorowali ten przejazd, żeby wiedzieli, gdzie jesteśmy.
W tej chwili zalecenie rządu katarskiego jest pozostać w hotelu w bezpiecznym miejscu. Hotel z każdym dniem pustoszał, kolejne rządy ewakuowały swoich obywateli. Nam kazano czekać. Czekaliśmy więc.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (1)
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 26% świata (52 państwa)
Zasoby: 448 wpisów448 1720 komentarzy1720 2806 zdjęć2806 62 pliki multimedialne62
 
Nasze podróżewięcej
29.03.2024 - 10.03.2025
 
 
23.01.2025 - 23.01.2025