Geoblog.pl    pamar    Podróże    Jednak lecimy - Norwegia po raz drugi    Festyn z okazji Dnia Dziecka
Zwiń mapę
2018
02
cze

Festyn z okazji Dnia Dziecka

 
Norwegia
Norwegia, Trondheim
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1395 km
 
Dzień imprezy. Basia od rana na nogach, niewiele spała przez nasze nocne zasiedzenie. Ogrom pracy od strony organizatorów wymaga taka impreza. My dojeżdżamy na godzinę przed rozpoczęciem. Zajmuję stanowisko i rozpoczynam 4-godzinne balonowe kręcenie z przerwą na bańki. Z zaskoczeniem patrzę jak dużo Polaków mieszka w Trondheim. Na pewno była ponad setka dzieci. Impreza się udała. Po placu przechadzał się ogromny Troll, nie udało mi się zrobić z nim zdjęcia, wielka szkoda. Ale pamiątkową fotkę Trolla mam.
Po wszystkim poszłam zjeść hot-doga, no dobra… trzy :P

Co ciekawe w Norwegii bułka z parówką to podstawa każdej imprezy urodzinowej dzieci, wszelkich festynów, pikników i meczy. Hehe, tak niewiele do szczęścia potrzeba.

Kiedy ja jadłam, Paweł pomagał sprzątać po imprezie. Znów byłam pełna podziwu dla organizacji przedsięwzięcia. Co ciekawe całość spoczywałam w damskich rękach. Mężowie organizatorek cierpliwie pomagali, ale to właśnie słaba płeć była odpowiedzialna za całokształt.

Basia miała cały swój samochód załadowany, więc nas podrzuciło inne polskie małżeństwo. Wszyscy byli dla nas bardzo mili i bardzo dużo z nami rozmawiali. Podczas pakowania, Basi uciekł balon z helem, Minionek. Tylko nic nie mówcie chłopcom. ;) Ciąg dalszy tej historii nastąpi…

Po powrocie dla relaksu spacerek z Luną. Kiedy wróciliśmy, chłopcy już spali, a my usiedliśmy do kolacji.
Opowiedziałam historię jaka mi się przydarzyła podczas festynu, ponieważ podejrzewałam siebie o jakieś faux pas, ale nie bardzo wiedziałam, co poszło nie tak.
Otóż, do jednego z tatusiów zwróciłam się „Pan” i tak spojrzał na mnie dziwnie. Basia wyjaśniła, że w Norwegii takich form używa się bardzo rzadko, jedynie do starszych osób. Nawet w szkole do nauczycielek mówi się po imieniu.
Polacy mieszkający od lat w Norwegii również przyjęli ten zwyczaj mówienia. Zatem mówiąc na „pan” niechcący sprawiłam, że młody tata, poczuł się staro.
Ciekawe, czy pewnego dnia w Polsce też się przyjmie taki zwyczaj. Mam nadzieję, że tak. Będzie mówiło się prościej i szybciej.

Tego wieczoru już nie siedzieliśmy tak długo, bo wszyscy byliśmy mega zmęczeni. Na dworze oczywiście było jasno, kiedy o 1.00 zasypialiśmy. To moja ostatnia biała noc podczas tego pobytu. Czy będą kolejne? Czas pokaże. Nigdy nie mów nigdy, jak to ostatnio pięknie pokazała nam Zula ;)

P.S. Basia odnalazła informacje dotyczące dziwacznych rzeźb dziewczynek. Zapraszam do poprzedniego wpisu, który uaktualniłam o „P.S.”
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (2)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2018-06-26 13:08
Wasza obecność na tak ważnej imprezie pokazała zdolności organizacyjne - to wielka sprawa!
Brawo !
 
 
zwiedzili 12% świata (24 państwa)
Zasoby: 219 wpisów219 1104 komentarze1104 1440 zdjęć1440 51 plików multimedialnych51
 
Nasze podróżewięcej
11.05.2018 - 03.06.2018
 
 
21.11.2017 - 03.12.2017
 
 
14.06.2017 - 18.06.2017