Geoblog.pl    pamar    Podróże    Jednak lecimy - Norwegia po raz drugi    Zwiedzamy Trondheim, cz. 1
Zwiń mapę
2018
01
cze

Zwiedzamy Trondheim, cz. 1

 
Norwegia
Norwegia, Trondheim
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1395 km
 
Plan zakładał poranną pobudkę, ale spało się tak dobrze, że nawet nieśmiałe Pobudka, kukuryku chłopców nas nie obudziło.

Kiedy wreszcie wstaliśmy, chłopcy już dawno byli w szkole. Zjedliśmy śniadanie, Basia podrzuciła nas do Trondheim, a dokładnie do portu Ravnkloa, nad którym góruje pomnik ostatniego wikinga. Ten dzień mieliśmy spędzić na zwiedzaniu miasta. W tym czasie, Basia załatwiała ostatnie sprawy związane z imprezą. Zostaliśmy w porcie, gdzie czekaliśmy na prom na wyspę Munholmen
Szybko okazało się, że nie mamy jak kupić biletów. Pani w kasie chciała od nas kartę, a my mieliśmy tylko gotówkę. Na szczęście Basia jeszcze nie odjechała i zapłaciła za nas. Bilet: 85 NOK/os.

O 11.00 wsiedliśmy na prom i po kilku minutach dotarliśmy na Wyspę Mnicha. Wyspa dziś zachwyca swoją urodą i spokojem. Jednak jej historia kryje w sobie wiele okrutnych faktów.
Wyspa przez wieki stanowiła fortecę, broniąca dostępu do Trondheim.
W czasach wikingów było to więzienie i miejsce egzekucji. Bywało, że głowy skazańców nadziewano na pal i wystawiano na brzegu, aby odstraszyć potencjalnych najeźdźców.
Następnie pobudowano tutaj klasztor benedyktyński (1100 r.). To właśnie do klasztoru należała charakterystyczna, okrągła wieża. Z kolei w 1658 r. powstał fort Gammel Festning. Natomiast świadectwa II wojny światowej odnajdziemy w niemieckich stanowiskach obrony artyleryjskiej.
A dziś, wyspa jest spokojna, zadbana, zielona i jest jednym z ulubionych kąpielisk. Tak właśnie. Kiedy już pospacerowaliśmy po jej górnej części, zeszliśmy na sam dół, na czarną plażę.
Dotarliśmy do skalistego cypla, gdzie głośno dokazywały ptaki. Jeden z nich zwrócił naszą uwagę, piskliwym trelem i długim, czerwonym dziobem. Na tabliczce informacyjnej, doczytałam, że nazywa się tjeld. Sprawdziłam, że polska nazwa to… ostrygojad. To w sumie mało ambitne, że polska nazwa wywodzi się od nazwy pożywienia. Nie chciałabym się nazywać chlebojadem :D
Na wyspie spędziliśmy godzinę i było to uwarunkowane czasem odpłynięcia promu.

Przed dalszym zwiedzaniem, skusiliśmy się na kanapeczki, za które zapłaciliśmy ok. 60 zł, do tego woda za prawie 15 zł. Ech te norweskie ceny.
Główny plac – Trovet, jest całkowicie rozkopany, więc minęliśmy go, odrobinę rozczarowani.

Ruszyliśmy w stronę najważniejszej w Norwegii katedry – Nidaros. Nosi ona w sobie nazwę pierwszej nazwy miasta. Do XVI w. Trondheim było Nidaros, co oznacza ujście rzeki Nid.
Katedra została zbudowana w XI w. nad grobem św. Olafa, jest celem pielgrzymek, miejscem koronacji oraz pochówku królów. Katedra była wielokrotnie przebudowywana, trawiona przez pożary, a także poddawana renowacji z powodu złej jakości kamienia.
Weszliśmy przez boczną furtkę, obeszliśmy katedrę dookoła, zostawiając sobie główną fasadę na sam koniec. Kiedy już się zbliżaliśmy, powiedziałam, że nie będziemy na nią zerkać, dopóki nie będziemy centralnie naprzeciwko niej. Usiedliśmy na ławce i na 3 - 4 mieliśmy podnieść wzrok i oniemieć w zachwycie. Taki był plan. W rzeczywistości, kiedy podnieśliśmy wzrok, katedrę zasłoniła nam gałąź :D taką ławkę wybrałam.
Przesiedliśmy się i wreszcie mogliśmy oniemieć w zachwycie :D
Na samym szczycie katedry znajduje się kula. Dzień wcześniej Basia opowiedziała nam, że w kuli jest wiadomość. Co 100 lat wiadomość zostaje odczytana. Ostatnie odczytanie miało miejsce rok temu, wówczas włożono kolejną wiadomość dla pokoleń. Patrząc na tą kulę, przychodzi nam na myśl jeszcze jedna historia. Dwie osoby stać było na to, aby wdrapać na sam szczyt katedry bez zabezpieczeń. Piszę „stać”, ponieważ dostali taką grzywnę, aby kolejnym śmiałkom odechciało się takich wyczynów. Najpierw zrobił to pewien Pan, a lata później, jego wnuczka, widocznie zachwycona wyczynem dziadka.

Obok katedry znajduje się Pałac Biskupi, mieszczący wystawy muzealne. My oglądamy go tylko z zewnątrz, a następnie udajemy się Munkegatą (reprezentacyjną ulica miasta) do Stiftsgarden. Ten piękny dwór uważany jest za największy budynek drewniany w Europie. Od 1800 r. należy do rodziny królewskiej i to właśnie tutaj mieszkają podczas wizyty w Trondheim. Pałac ma 58 metrów długości, mieści 140 komnat i ma przyjemny, karmelowy kolor, przynajmniej w moim odczuciu.

Powoli udajemy się w kierunku pocztówkowej atrakcji Trondheim. Chcemy zrobić to widokówkowe zdjęcie, które posiadają wszyscy odwiedzający.
Cdn…
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (5)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (7)
DODAJ KOMENTARZ
mirka66
mirka66 - 2018-06-06 22:54
Lubie Trondheim.Bardzo mi sie podobalo.A widzieliscie na jednej z ulic winde dla rowerow ?
 
Pamar
Pamar - 2018-06-06 23:44
Tak, chociaż na początku wydawało się, że nie działa. Ale jednka udało się zobaczyć ją w użyciu
 
mirka66
mirka66 - 2018-06-07 08:00
Pogoda wam dopisala.My mielismy pochmurno i deszczowo.Ale mimo to bylo super.
 
zula
zula - 2018-06-07 14:22
Troll na zdjęciu jest śliczny a Ty wyglądasz jak dziewczynka... :)
 
mamaMa
mamaMa - 2018-06-09 13:47
Przepraszam, moze to glupie pytanie - a gdzie ta wyspa sie znajduje? Czy to ten malutki punkcik naprzeciwko Trondheim? I czy nie nazywa sie Munkholmen?
Opisalas tak, ze mnie bardzo zainteresowala:-)
 
mamaMa
mamaMa - 2018-06-09 13:48
I jeszcze jedno pytanie: rok temu odczytano wiadomosc - a czy wiadomo jaka byla jej tresc?
 
pamar
pamar - 2018-06-10 19:06
Hehe, cieszę się, że wciaż udaje mi sie wyglądać jak dziewczynka ;)
Tak, to ta wyspa, widać ją ładnie z brzegu, jest niewielka.
Basia nie pamiętała co było w wiadomości, ale jest powszechnie znana jej treść, tylko nie wiem czy da się znaleźć po polsku. To było mocno związane z wiarą, coś w stylu podążania za Słowem Bożym
 
 
zwiedzili 12% świata (24 państwa)
Zasoby: 219 wpisów219 1102 komentarze1102 1440 zdjęć1440 51 plików multimedialnych51
 
Nasze podróżewięcej
11.05.2018 - 03.06.2018
 
 
21.11.2017 - 03.12.2017
 
 
14.06.2017 - 18.06.2017