Geoblog.pl    pamar    Podróże    Soczyście zielona Sri Lanka    Komunikacją autobusową do celu
Zwiń mapę
2017
24
lis

Komunikacją autobusową do celu

 
Sri Lanka
Sri Lanka, Matara
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 7472 km
 
Wstajemy o 7.30, śniadanie jemy o 8.00 na tarasie. I właśnie takie śniadanka to największa zaleta guesthousów na Sri Lance. Jest pięknie.
Jeszcze wczoraj wieczorem czułam obawę przed naszą pierwszą podróżą autobusami. Ale w ten słoneczny poranek, nad pięknie podanym śniadaniem czuliśmy tylko ekscytację na myśl o tym dniu.

Zarzucamy plecaki na siebie i idziemy na przystanek. Po kilku minutach Paweł orientuje się, że zapomniał telefonu, biegnie z powrotem. Daleko nie dobiegł, ponieważ ze strony guesthousu biegł już właściciel z jego telefonem w ręku, aby mu oddać.

Dochodzimy na przystanek. Wiemy, że najpierw musimy dojechać do Matary, a następnie szukać autobusu do Tissamaharama. Wiemy też, że są autobusy białe i czerwone, jedne to prywatne, drugie państwowe. Jedne dojeżdżają szybciej, ponieważ te drugie zatrzymują się wszędzie, gdzie zażyczą sobie pasażerowie. Ale które to które to już nie pamiętaliśmy. Wsiadamy w pierwszy lepszy, który nas zawiezie do Matary. Po kilku minutach podjeżdża nasz autobus. Jeszcze nic nie wiemy o obyczajach autobusowych. Dlatego od razu chcę kupić u kierowcy bilety, każą usiąść na miejscach. Po chwili wszystko się wyjaśnia. W autobusie są dwaj panowie. Kierowca, któremu nie zawraca się głowy i drugi, którego nazwaliśmy z Pawłem Managerem autobusu. Manager wychyla się przez drzwi i krzyczy przez jakie miejscowości będzie jechał autobus, na postojach pełni rolę naganiacza, ale w takim znaczeniu bardzo pomocnym. Niemalże za rękę nas prowadzili do odpowiednich autobusów. Manager czasami w trakcie jazdy wysiada pierwszymi drzwiami, biegnie sobie wzdłuż autobusu i wsiada tylnymi drzwiami. Robi tak, kiedy jest duży tłok, a musi dostać się na tył lub gdy chce coś sobie kupić. Wreszcie najważniejszym zadaniem managera jest sprzedaż biletów. Mają przenośnie biletomaty, przez co o oszustwach nie może być mowy. Mamy na bilecie dokąd jedziemy i za ile. A ceny są śmiesznie niskie. Do Matary zapłaciliśmy 40 LKR/os, co wychodzi jakieś 90 groszy, a z Matary do Tissy 150 LKR, czyli ok. 3,30 zł, a jechaliśmy ponad 4 godz. Na dworcu w Matarze bez najmniejszych problemów trafiliśmy do prawidłowego autobusu, już cała to społeczność dworcowa się o to zatroszczyła. Jeśli stoi tylko jedna osoba, autobus jedynie się zwalnia, trzeba wsiadać w biegu.

A sama jazda autobusem? To prawdziwa przygoda. Przejechać się autobusem chociaż raz po Sri Lance uważam za obowiązkowy punkt zwiedzania! Po odpaleniu silnika z głośników leci muza, ale jaka! Czy to hinduska, czy lankijska nie wiem, ale daje czadu, przy tym na pewno nie ma szans na drzemkę. Jest wesoło, zwariowana melodia pasuje do tej szalonej jazdy. A jedziemy na złamanie karku, bo autobusy na ulicach rządzą. Wszyscy im zjeżdżają z drogi. Lepiej nie siadać na pierwszych siedzeniach, bo można wylądować na przedniej szybie. Także jedziemy sobie kurczowo trzymając się siedzenia przed nami, słuchamy głośnej muzy i nieustannego trąbienia kierowcy i jesteśmy rozbawieni całą sytuacją. Nasza radość z jazdy autobusem kończy się jakiś tydzień później, kiedy po 6 godzinnej jeździe mamy już serdecznie dość tego łuzgotu. Ale póki co, jest wesoło.

Nad kierowcą widnieją kolorowo oświetlone wizerunki Buddy, a także Ganesy i innych bóstw. Czytałam również, że można spotkać Jezusa, który jest uznawany za Boga Miłości. Szukałam go uparcie przez cały wyjazd, ale nie udało się.

Wielogodzinna trasa minęła nam szybko. Obserwowaliśmy i byliśmy obserwowani. Na przystankach wsiadało mnóstwo dzieci w wieku szkolnym wszystkie pięknie ubrane w białe mundurki szkolne. Szczególnie dziewczynki wyglądały cudnie z grubymi, czarnymi warkoczykami i tymi ogromnymi, ciekawskimi oczami. Te wpatrujące się w nas ślepia prowokowały mnie do uśmiechu. Niektóre dzieci się onieśmielały, ale zdecydowana większość odwzajemniała się szerokim, bielusieńkim uśmiechem. W dobrych humorach dojeżdżamy wreszcie do Tissy.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (1)
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
genek
genek - 2018-02-08 15:19
jazda autobusem w Sri Lance to faktycznie niezła przygoda. Równie fajna jazda jak czikenbusem po Panamerykanie w Gwatemali lub kiedyś leylandami po Malcie. Autubus na drodze może wyprzedzić tylko inny autobus :)
 
pamar
pamar - 2018-02-08 15:20
Na Maltę się spóźniliśmy, ale o tym czikenbusie już słyszałam. Hehe, może być zabawnie, to jeszcze przed nami :)
 
migot
migot - 2018-02-08 23:08
Czuje, że to byłby mój preferowany środek transportu ;)
 
zula
zula - 2018-02-09 07:01
Jak miło spojrzeć na tarasowe śniadanie!
...a jazda autobusem została przez Ciebie tak opisana ,że widzę oczami wyobraźni.
Wybieram taksówkę !
:-)
 
pamar
pamar - 2018-02-23 10:35
Hehe, Zula myślę, że jeden przystanek z ciekawości byś się przejechała :)
 
 
zwiedzili 12% świata (24 państwa)
Zasoby: 213 wpisów213 1058 komentarzy1058 1412 zdjęć1412 50 plików multimedialnych50
 
Nasze podróżewięcej
11.05.2018 - 11.05.2018
 
 
21.11.2017 - 03.12.2017
 
 
14.06.2017 - 18.06.2017