Półprzytomni, ale punktualni stawiamy się na miejsce zbiórki.
W programie wycieczki jest Zamek Peles, Zamek Drakuli i Miasteczko Brasov.
Jeśli ktoś śledzi nasz kanał na You Tubie: Pamar Travel, to na filmie świetnie widać jak bardzo jesteśmy niewyspani. Ja zasypiałam przy, kiedy tylko znajdowałam się w autobusie. Phi, zasypiałam, traciłam przytomność :D
Jakby ktoś mi prąd wyłączał. Nie słyszałam nic z tego, co mówił przewodnik.
Najwięcej dowiedziałam się od Pawła, kiedy próbował opowiadać ciekawostki na naszych filmach.
Pierwszy przystanek to Zamek Peles, który oglądamy tylko z zewnątrz. Jest piękny, jeden z piękniejszych, jakie widziałam, a zimowa sceneria dodaje mu uroku. Swoją strzelistością przypomna mi zamek z Pięknej i Bestii. Jego bajkowy wygląd idealnie komponuje się z otaczającymi go Karpatami. Powstał w latach 1873–1914 z inicjatywy króla Karola I, który zakochał się w tym miejscu podczas swojej pierwszej wizyty w regionie. Był to jeden z pierwszych zamków na świecie w pełni zasilanych energią elektryczną, produkowaną na miejscu – co w tamtych czasach było prawdziwą nowością.
Wewnątrz znajduje się ponad 170 pomieszczeń, z których każde urządzone jest w innym stylu – od włoskiego i francuskiego po turecki i mauretański. Musimy kiedyś tu wrócić wiosną lub jesienią, wtedy zajrzymy też do środka a i otoczenie będzie zupełnie inne.
Po II wojnie światowej zamek został przejęty przez władze komunistyczne i przez pewien czas był niedostępny dla zwiedzających. Dopiero po 1989 roku ponownie otwarto go dla turystów, a dziś jest jednym z najważniejszych zabytków Rumunii.
A już za chwilkę, z tej baśniowej scenerii przeniesiemy się w bardziej mroczne rejony…
Wrzucam tutaj link do tego odcinka:
https://youtu.be/37NsG23IBuQ?si=I6O67QlEtQzWsVuZ