Ponad roku temu kupiliśmy bilety lotnicze do Wietnamu liniami… Qatar Airways.
Przez rok wyjazd był zaplanowany, noclegi zarezerwowane, każdy dzień szczegółowo dopracowany.
To było wielkie podróżnicze marzenie Pawła, obejrzał wszystko, co było dostępne w internecie, przeczytał niezliczone relacje i opinie. Znał nawet dokładnie czas i miejsce, posiłków oraz przerw na kawę czy deser…
Im bliżej wyjazdu, tym coraz głośniej zaczynało być o groźbie wojny na bliskim wschodzie.
Sprawdziliśmy inne połączenia, około 8000 zł za lot w wyznaczonym przez nas terminie. Nie stać nas. Dlaczego mimo wszystko wsiedliśmy do tego samolotu?
Po pierwsze, przecież to nie wojna Kataru, po drugie skoro puszczają samoloty, to przecież nie ma zagrożenia, po co by ściągali ludzi w obliczu ryzyka wojny. Po trzecie najbardziej naiwne i utopijne. Będziemy tam kilka godzin, czemu akurat wtedy miałaby wybuchnąć wojna, jeszcze w Katarze! No i po czwarte, po prostu nie mieliśmy kasy, że wydać od ręki 24 tysiące na nowe bilety.
Lecieliśmy z Pawła mamą. To miała być jej podróż życia, każde z nas na lotnisku było rozemocjonowane i pełne oczekiwania na piękne, kolorowe dni w Wietnamie! Nie mogliśmy się doczekać, kiedy już będziemy na pokładzie samolotu!
Do Kataru dolecieliśmy wieczorem, rano mieliśmy zaplanowane 4 - godzinne oprowadzanie z polską przewodniczką po Doha, a potem prosto na lotnisko na samolot do Wietnamu.
Kiedy przypominam sobie, jak bardzo byliśmy szczęśliwi w początkach wycieczki, mam wrażenie jakbym oglądała film o innej osobie..