Syndrom Stendhala, zwany także syndrom florencki – to przypadłość objawiająca się przyśpieszonym biciem serca, zawrotami głowy, dezorientacją, a nawet halucynacjami powstającymi u niektórych osób na widok wspaniałości, dzieł sztuki i zabytków. W skrócie można powiedzieć, że to gorączka wywołana pięknem.
Jako pierwszy przypadłość tę opisał Stendhala, odwiedzając Florencję. Po pierwszych chwilach we Florencji musiał kilka dni spędzić w łóżku z gorączką, a kiedy ponownie wyszedł na ulice miasta doznawał jak sam to opisał, „gwałtownego kołatania serca”.
Zjawisko to nazwała po raz pierwszy włoska lekarka psychiatra Graziella Magherini w roku 1979, która zauważyła we Florencji więcej tego typu reakcji na nagromadzenie dzieł sztuki. Syndrom Stendhala zdiagnozowano po raz pierwszy w roku 1982.
Do Pizy polecieliśmy z Pawłem na trzy dni. W mieście Krzywej Wieży wsiedliśmy w pociąg do Florencji, by tam sprawdzić czy złapie nas syndrom Stendhala. Być może za krótko byliśmy, za mało zobaczyliśmy lub nie jesteśmy dostateczni wrażliwi na sztukę, ale nie tym razem :)